czwartek, 2 kwietnia 2015

Dzień pierwszy

Ciężko nazwać to wyspaniem się, zwłaszcza kiedy głowa mówi "pora iść spać", ale wypoczęliśmy na tyle, żeby zwiedzić nieco więcej.

Udaliśmy się piechotą do Tokio Tower!

Patrząc w mapę szliśmy w kierunku wieży i wchodziliśmy po drodze wszędzie, gdzie wydawało się ciekawie.
W ten sposób znaleźliśmy urokliwą świątynię z kocim strażnikiem!
Kot wydawał się wszystkim kłaniać, nie obchodziły go rybki ;)

Na samą Tokio Tower można było wspiąć się dwoma ścieżkami: windą lub schodkami. Ponieważ pogoda dopisała bardzo, wybraliśmy schody. Ciężko było, na szczęście wiaterek pomagał! No i dostaliśmy odznakę za samodzielne wejście!

Ten dzień był bardzo lekki i przyjemny. Nie chcieliśmy się przeforsować tak na początek, jeszcze nie wiedzieliśmy co czeka nas jutro...

Ps.
Myślałam, że w hotelu będzie dostępny komputer i będę mogła dodawać zdjęcia prosto z aparatu, tymczasem proszę się zadowolić tymi z komórki. Jakość nie powala, kolory pewnie są lekko zakłamane, ale jak tylko dostanę komputer, pododaję te ładne ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz