czwartek, 16 kwietnia 2015

Kanamara matsuri

Jedyne święto, o którym wiedzieliśmy i miało odbyć się podczas naszego pobytu w Japonii było święto - kanamara matsuri w Kawasaki.
Tym razem dzień był deszczowy. Aura mało sprzyjająca, a dużo ludzi, jeszcze więcej ludzi, tyle ludzi, że straż miejska musiała kierować całą tą masą, wcale nie zachęcała do zabawy.

Weszliśmy jakąś tajemną dziurą pchani przez tłum i idąc krok w krok za innymi doszliśmy do kawałka świątyni. W środku dostojny kapłan palił stare modlitwy wypisane na deseczkach. Można było pozować do zdjęcia z drewnianym posągiem.

Dopiero później zaczęłam zauważać pewne "niepokojące" znaki jakiej natury jest to festiwal.
Wielki wystrugany penis z drewna. Pozowałam do zdjęcia z wystruganym penisem! Dziwnie ubrani ludzie, okulary z penisem na nos, lizaki w kształcie penisów i wagin...

I się zaczęło!
Była parada, ale nie udało mi się przedrzeć przez tłum żeby cokolwiek zobaczyć. Podobno kilku-kilkunastu mężczyzn nosiło drewnianą konstrukcję, w której było bóstwo. Krzyki, wywijanie, dużo humoru.

Oczywiście nie mogło zabraknąć jedzenia - wiele straganów wystawiło swoje dobra: grillowane ośmiornice i inne wodne stwory, pieczone ziemniaczki i inne przekąski, piwo, ręczniki i tshirty z logiem matsuri.

Musiałam zdobyć słynne penisowe lizaki! A proszę mi wierzyć, nie było łatwo. Japończycy tak uwielbiają stanie w kolejkach, że potrafią to robić idealnie. Niestety z jakiegoś powodu głównie obcokrajowcy ciągnęli na to święto i zwyczajnie tłum napierał i przy samym sklepiku panowało niebezpieczne wręcz ciśnienie.
Ale udało się! Zdobyłam.

Załapaliśmy się na występ starszych pań, które tańczyły do hawajskich rytmów. Przesympatyczne! :)

Cała nasza trójka nie przepada za tłumem więc wspólnie postanowiliśmy udać się na poszukiwanie jedzenia i powrót do Tokio po walizki i dalej do Kyoto.

Polecam kanamara matsuri osobom, które mają duże poczucie humoru, nie gorszą się na widok genitaliów i znoszą ciężki tłum ;)

W Polsce natomiast było inne święto i z tej okazji kupiliśmy na stacji kurczaczki! Wesołego Alleluja!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz