Do Kyoto przybyliśmy już po zmroku, więc w drodze do naszej noclegowni nie za dużo zobaczyliśmy.
Wypatrzyliśmy jednak shake'a w McDonaldzie o smaku sakury - polecam wiśniowe szejki!
Co do samego noclegu, sakura apartment został mi polecony przez kolegę, który tam wcześniej mieszkał.
Są to pokoje wynajmowane na co najmniej miesiąc, ale ponieważ właściciel bardzo go lubi, pozwolił nam zamieszkać tam na tylko tydzień. Dziękujemy bardzo!
Sakura apa-to jest to duży, piętrowy dom zbudowany na miejscu innego. Tradycyjnie japoński, z genkanem, "przedpokojem" na podwyższeniu, tokonoma w salonie, kapciami w wc itp. Cienkie, przesuwne ścianki, ma się wrażenie, że wszystko jest bardzo kruche!
Rezydent Kazu oprowadził nas, wytłumaczył zasady korzystania z pralki i suszarki, powiedział gdzie kto mieszka i zaproponował pomoc jakbyśmy mieli jakieś pytania odnośnie zwiedzania.
Była to moja pierwsza dobrze przespana noc.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz