sobota, 11 kwietnia 2015

Fuji Q Highland

Odwiedziliśmy również park rozrywki!
Początkowo myślałam o diznejlendzie, ale ostatecznie stwierdziłam, że nie jestem ogromną fanką syrenki Arielki, zakochanego kundla lub myszki Miki, a kolejki będą na pewno kosmiczne...

Cóż, kolejki w Japonii są wszędzie i zawsze. Do autobusu, do biletomatu, baru, parkingu, ubikacji... Ma się wrażenie, że przystając na moment na ulicy zaraz zacznie się za nami formować kolejka!

Tak więc zaraz po przyjeździe do parku Fuji-q naszym oczom ukazała się kolejka.
Nauczeni doświadczeniem stanęliśmy w niej grzecznie, ale za nic nie mogliśmy zrozumieć za czym stoimy.
Mając "free pass", czyli bilet upoważniający do nieograniczonego korzystania z większości atrakcji, stwierdziliśmy, że ta kolejka jednak nie dla nas i poszliśmy na pierwszą przejażdżkę.

W Chorzowskim parku jest wieża, która od kiedy sięgam pamięcią nie działa. Zawsze chciałam nią wjechać i zobaczyć czy widać zwierzęta w zoo...
Naszą jedną z pierwszych atrakcji była właśnie taka wieża!
Patrzyliśmy na kilka próbnych wjazdów i nagłych zjazdów, nie daliśmy się zastraszyć i wjechaaaaaaliśmy wysoko.
Widok był przepiękny! Góra Fuji, ogromny kolos przykryty w większości chmurami i miejscami śniegiem.
I nagle w dół!

Z pełnymi gaciami poszliśmy dalej.

Poszliśmy na zjazd do wody, jak się okazało pelerynki wcale nie chronią butów przed zalaniem! A niektórzy wcale się w nie nie mieszczą ;D

Roller coaster był super szybki, super pochyły i super straszny! Ma nawet certyfikat!

Ale straszniejszy był dom strachu, a raczej szpital. Oglądałam nie raz takie straszydła np. w dramach, filmach, ale to zupełnie inna sprawa tak na żywo. Polecam! Japończycy potrafią zadbać o atmosferę ;) ciężko było mi przejść przez pokój wypełniony szkolnymi szafkami... albo korytarz z wieloma drzwiami... ale dostałam szybkości, kiedy ktoś mnie gonił!

Ostatnim punktem programu miał być najlepszy roller coaster ever. Jeździ jak po@#$%ny, krzesła się obracają w każdą stronę, duże spady i prędkość. Niestety utknęliśmy w kolejce, na dodatek się rozpadało na tyle, że wyłączyli tę atrakcję :(

Zjedliśmy pizzę w kształcie góry Fuji i poszliśmy do pobliskiego onsenu. Po wygrzaniu tyłków udaliśmy się na spacerek po oświetlonym parku i poszliśmy na autobus powrotny.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz